Quo Vadis Hominis?

Jest tyle pięknych miejsc na świecie do zwiedzenia i podziwiana, gdzie można naprawdę odpocząć i zapomnieć o troskach i problemach, a ja muszę tkwić tutaj, w szarej rzeczywistości, w zakłamanej Polsce, gdzie wszyscy są dla siebie jak materialistyczne hieny, zaślepieni pieniędzmi, którzy zapomnieli o prawdziwych, najważniejszych wartościach, potrzebnych do życia, takich jak przyjaźń, uczciwość, szczerość i wierna miłość. To mnie boli, ludzka ślepota, nieczułość na nieszczęścia innych, nieumiejętność doceniania tego, co ma się w posiadaniu. Ale co ja mogę poradzić? Jedna mierna osoba, a już na pewno ja nic nie zmieni. Zatopiłam się więc w cudownym, bezbłędnym świecie własnego umysłu i wyobraźni, gdzie nie muszę bać się o przyszłość własną i własnej rodziny, a także całej zresztą ludzkości, która minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu idzie nieustannie w stronę zagłady. Gdyby tylko nauczyliby się wyciągać wnioski z wcześniej popełnionych błędów. Jednak wszyscy to nie ja. Nauczyłam się, że muszę martwić się o siebie, bo dobroć w dzisiejszych czasach się opłaca. Przynajmniej nie w Polsce. Gdybym miała jedno życzenie do spełnienia, bez względu na rodzaj, życzyłabym sobie, abym mogła zamieszkać w najbardziej bezludnym miejscu na Ziemi, otoczonym lasami i górami. Zero obowiązków, zero smutku, zero trosk i płaczów, spowodowanych przez ludzi. Tylko ja i natura, która obdarzyła ludzkość wielkimi dobrami, a oni je w większości zniszczyli. Jak to ktoś kiedyś słusznie stwierdził: świat jest piękny, tylko ludzie to świnie.